marzec 30

 

 

Dawno, dawno temu w Polsce żył pewien król. Rządził on dość krótko, jednak zdołał zahartować swą armię, by w razie potrzeby z chlubą stanęła do obrony państwa. Rzadko się zdarza, by jakikolwiek władca miał tak dobre stosunki ze swoimi poddanymi. Tamtejsza młodzież nigdy w żaden sposób nie zhańbiłaby króla, gdyż był to człowiek, dla którego inni byliby w stanie poświęcić swoje życie.
Król jak wiadomo potępiał nieróbstwo jednak gdy rzucał jakiekolwiek hasło do bitwy wszyscy, patrioci zawsze stawali w gotowości do obrony swej ojczyzny, którą kochali ponad życie. Pewnego dnia rozpętała się straszliwa burza . Hałas grzmotów był potężny a kiedy jeden z obserwatorów na wieży spojrzał w dal, zza horyzontu wyłaniali się wrogowie . Od razu zamknięto twierdze i zaczęto zwoływać całą armię, która bardzo szybko się pomnażała. Wszyscy wiedzieli ze to nie lada wyzwanie, jednak wierzyli, że pokonają przeciwników, byli do tego doskonale przygotowani. Hańbą byłoby przegrać ten pojedynek. Wrogowie zbliżali się nieubłaganie, w pewnym momencie żołnierze usłyszeli huk był to sygnał, że czas zacząć tę walkę. Jedni w hełmach ruszyli na przeciwników, drudzy opanowali wieżę. Trzeba było zmierzyć się z nimi twarzą w twarz . Kiedy naprawdę rozpoczęła się walka, nastał olbrzymi chaos. Pojedynek był naprawdę zacięty , Polacy nie mieli żadnych hamulców, nie mogli dopuścić do tego, by ktoś zawładnął ich ziemię.
Olbrzymia siła, spryt i umiejętności sprawiły, że przeciwnicy poddali się. Król, by uhonorować swe wojsko urządził ucztę a także podarował każdemu futro, z ciepłym kołnierzem 

M.P.

 

marzec 29

Kiedy staramy się zrobić coś dobrze, a z jakiś powodów nam się nie uda, nagle mamy nad sobą tłum ludzi mówiących nam, co robimy źle, jak to było za ich czasów i oczywiście słyszymy tradycyjne: „Wam jest za dobrze”.

„Współczesna (dzisiejsza) młodzież”- teraz głównie kojarzy się ze złymi cechami, wadami, które oczywiście dorośli umieją naprawić. Z drugiej strony fakt faktem, często młodzi ludzie prowadzą hulaszczy tryb życia, żądają wszystkiego za nic. W wielu miejscach wprowadzają chaos, rządzą i hałasują jakby byli u siebie. Ich wyobraźnia raczej szerokich horyzontów nie ma (przynajmniej mało kto w to wierzy). Jedyne w co łatwo wierzyć to fakt, że ich, często warcholskie zachowanie, jest jedynym, jakie można u nich zaobserwować. Głównym zajęciem tych ludzi jest zwykłe nieróbstwo. Dopiero po jakimś czasie nadchodzi przebudzenie i co wtedy? „Jedźmy za granicę!” rzucają wszystko i jaaaadą. Pewnie, z dala od Polski i Polaków wydaje się być najlepiej. Wyjeżdżają na krótko - ale jednak wyjeżdżają - po czym i tak nikt z nich nie jest w stanie naprawić tego, co zmarnował wcześniej. Czasu na to, żeby się uczyć już nie cofną. Oczywiście, że unoszą się honorem i padają hasła pt. „Tu mi się nie udało, ale idę tam, bo żadna praca nie hańbi”. Dostają jakąś ofertę na zarobienie paru groszy z zapewnieniem, że będzie im się lepiej żyło (tak…, tak… żerowanie na ludzkiej naiwności), po czym znowu im się nie udaje (czyli dostają w twarz za głupotę, w dodatku własną), huczy im w głowie od różnych myśli typu „co by było gdyby…”

Jednak warto się zahartować i mieć jakieś hamulce moralne, żeby nie kończyć jak wielu takich ludzi.

  Wanda Drozdowska

marzec 18

Rzecz dzieje się w czasach starożytnych. Nasz bohater to młodzieniec, który przybył do Rzymu z zagranicy, aby poznać tajniki rzemiosła rycerskiego. Wierzył, ze zostanie najlepszym z rycerzy, będzie nosił hełm, a armia rzymska będzie z niego dumna. Jego wiara w to była mocna, a to, że nigdy jego honor nie okryje się hańbą było zapisane w gwiazdach.
Długo wahał się, czy ma przyjeżdżać do Rzymu, gdyż był patriotą i rzadko opuszczał swoją ojczyznę. Słyszał też od kupców, którzy handlowali futrami , że Rzymianie prowadzą hulaszczy tryb życia a w kraju panuje chaos. Jednak żaden człowiek nie był go w stanie powstrzymać przed udaniem się do Rzymu.
Okręcił więc szyję futrzanym kołnierzem i wyruszył na nieznaną mu ziemię, by pomnażać zdolności rycerskie i mnożyć zaszczyty.
Wchodząc do miasta, w którym rządził Oktawian August, usłyszał ogromny huk i hałas, a to, co mu się rzuciło od razu w oczy, to mnóstwo pijanych warchołów ,których pełno było, aż po horyzont. Pomyślał, że nie są oni chlubą miasta, krótko mówiąc był ich widokiem rozczarowany. Skierował twarz w w górę na niebo, na gwiazdy, na wieżyce wznoszące się ponad miastem i pomyślał, że musi się zahartować, by móc tu przetrwać, inaczej przecież nie uda mu się spełnić marzeń.
Nad miasto nadciągała burza i szybko musiał znaleźć schronienie i tak jak pisklęta szukające swego gniazda, tak i on szukał przytulnego lokum. W pobliżu była tylko ogromna twierdza z wysoką wieżą, ale żeby się do niej dostać, trzeba było znać hasło. Dlatego nie mógł żądać, by go wpuszczono. Usłyszał pierwsze uderzenia piorunów, przestraszył się, hamulce jego wyobraźni puściły. Pomyślał, że trudno mu będzie żyć na tej obcej ziemi, samemu bez rodziny. Jednak marzenie o byciu rycerzem było silniejsze od strachu. Postanowił, że zostanie, wbrew wszystkiemu. Spojrzał w górę na niebo rozświetlone błyskawicą i już wiedział, że zdania nie zmieni.

Klaudia Wesołowska

luty 15

Dzień 16 czerwca 2010 roku na trwale zapadnie w pamięci miłośnikom „ciężkiego brzmienia”. Jednego dnia, na jednej scenie, w Warszawie, zagrają najpopularniejsze zespoły metalowe, zespoły wszechczasów, między innymi Wielka Czwórka Thrash Metalu, tj. Metallica, Slayer, Megadeth i Anthrax. Na festiwalu znajdziemy też polski akcent, a to za sprawą kultowej już gdańskiej formacji Behemoth. Zanim na scenę wkroczy Wielka Czwórka, wystąpi jeszcze amerykański Mastodon.

Sonisphere to unikatowy festiwal, który poza Polską, zagości w tym roku również m.in. u naszych sąsiadów, w Czechach i Niemczech. Kolejne edycje mają prezentować więcej zespołów, w tym, także tych mniej znanych szerszej publiczności.

Festiwal już przeszedł do historii, gdyż na jednej scenie, po raz pierwszy ujrzymy wcześniej wspominaną Wielką Czwórkę. Zatem jeżeli kogoś pominął koncert któregoś z wyżej wymienionych zespołów, będzie miał okazję do nadrobienia zaległości w ciągu jednego dnia.

Udział w zabawie powinien wziąć każdy, kto lubi muzyczną sztukę na najwyższym poziomie lub dobrze się bawić, gdyż klimat towarzyszący temu wydarzeniu i sposób organizacji jest fantastyczny. Zapowiada się, podobnie jak na słynnym Woodstock’u, Download czy Rock Am Ring’u, wspaniała przyjazna atmosfera.

Jestem fanem muzyki „ciężkiego brzmienia”, która będzie serwowana podczas tegorocznego festiwalu. Osobiście mogę zarekomendować Metallicę jako bardzo uniwersalny i bogaty pod względem artystyczno-rozrywkowym zespół. Na koncertach słynnego kwartetu każdy dobrze się bawi na przykład przy kultowych już balladach, takich jak „Nothing Else Matters” czy „Unforgiven”, które zdołały przekonać do zespołu nawet zagorzałych wrogów ciężkiego grania. Zatem nie pozostaje nic innego, jak przekonać się na własnej skórze, co znaczy specyficzny rytm i mocne brzmienie. Fanów muzyki klasycznej może zainteresować Slayer, gdyż wiele motywów w ich muzyce zostało zainspirowanych muzyką klasyczną. Prawdziwa gratka dla melomanów.

Prawda, że sama myśl o tym wydarzeniu powoduje, szybsze bicie serca?

Obecność obowiązkowa!

M. R.

listopad 2

Siedmioro uczniów z Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Mysłowicach: Filip Komaniecki, Jola Szary, Wiktoria Wosińska, Ania Miotlińska, Mateusz, Wandzia Drozdowska oraz Jadzia Pojnar, wyjechało sobie na dodatkowe, tygodniowe wakacje… ;DPrzyjazd.Podróż pociągiem, a następnie autokarem wraz z grupami z Bielska, Kluczborka, Legnicy i Sosnowca bardzo mecząca. Widoczków zero. Pierwsze wrażenie po przybyciu na miejsce?
- ‘Ooooo mój Boże!’

Oraz krótka lista zażaleń:
1. Gdzie jest morze?!
2. Brak zasięgu!
3. Las, las, las. Wkoło tylko ciemny las
.
           
Ale humory poprawiła nieco ciepła kolacja oraz fakt posiadania łazienek w pokojach.
                Popadaliśmy jak muchy, tak byliśmy zmęczeni.
Dzień pierwszy, drugi i trzeci.

Odnaleźliśmy morze. Okazało się, że plaża znajduje się bardzo blisko naszego ośrodka.

Poobiednie spacery pozwalały nacieszyć się pięknem przyrody oraz wyciszyć…       
- ‘Łaaaaaaaaaaaaa! Moooooooooorze!’
I ruszyli! Sprint po piasku. Zbliżają się. Jeszcze tylko 3 metry dzielą ich od lodowatej wody. Już są blisko. Już! Taaaaak! Hop! Wskoczyli! Czyż to nie nieprawdopodobne!?
Nasze kąpiele wywoływały sensację. Szczególnie u zmarzluchów opatulonych szczelnie szalikami oraz zimowymi kurtkami.Dzień czwarty.Film? Czemu nie!
                Szybko zapoznaliśmy się z instrukcją obsługi kamerki, spontanicznie wymyśliliśmy scenariusz i ochoczo zabraliśmy się do roboty. Tematyka – stereotypy. Wybór aktorów. Przydzielanie zajęć. Dokładna charakteryzacja (dbaliśmy o szczegóły). Chaos. Bałagan jakich mało. Praca całym sercem.
Niby nic, sama przyjemność, a jednak byliśmy wykończeni aczkolwiek szczęśliwi i zadowoleni z siebie. Końcówkę scenariusza wymyśliliśmy w błyskawicznym tempie. Niektóre sceny trzeba było powtarzać po parę razy. W końcu około 23:00 przyszła pora na montaż. Każdy odetchnął z ulgą.
Dzień piaty.Dalszy ciąg montażu. 
           
Odkrywanie z zupełnie nieprzygotowaną Irminą (biedna, zaatakowaliśmy ją pytaniami tak, że nie wiedziała co powiedzieć), jak osiągnąć sukces podczas prowadzenia kampanii społecznej oraz zastanawianie się nad tematem naszej własnej kampanii. Burza mózgów i… mamy! Zdolne z nas dzieci. Reszta dnia nudy, nudy, nudy…
                Koniec montażu! Nareszcie „Cód nad Pszemszą” gotowy.
Pewnie spytacie czemu akurat taki tytuł, który nijak się ma do fabuły filmu. Otóż naszą grupę z Mysłowic oraz ekipę z Sosnowca połączyła Przemsza, więc aby to podkreślić postanowiliśmy nadać naszemu dziełu taki oto tytuł. Można podziwiać na: Błąd! Nieprawidłowy odsyłacz typu hiperłącze.
Dzień szósty.

Zajęcia pt. „Zapoznanie z kamerą”. Trochę tak nie po kolei, ale cóż. Nie wdawajmy się w szczegóły rozmieszczenia zajęć w czasie. Brakowało filmowców. Takiej wersji się trzymajmy.
Rodzaje kadrów. Wyjaśnienie co to złote punkty. Oglądanie filmów. Wykład oraz praktyka pt. „Jak, co, gdzie najlepiej…”, czyli:
1. Gdzie najlepiej przeprowadzić wywiad.
2. Jak najlepiej usadzić człowieka do wywiadu.
3 Jak najlepiej oświetlić człowieka podczas wywiadu.
4. W którym miejscu najlepiej ustawić ostrość podczas kręcenia wywiadu.
5. Jakie pytania najlepiej zadawać podczas wywiadu.
6. Jakich odpowiedzi najlepiej udzielać podczas wywiadu.
7. Jak najlepiej zachowywać się podczas wywiadu
.
           
Pożegnanie z morzem, czyli ostatni spacer brzegiem morza.
           
Ostatnie zdjęcia. Ostatni szum fal. Ostatnie krzyki mew. Ostatnia kąpiel. Ostatnia morska bryza we włosach. Ostatnie spojrzenie.

Wieczorna prezentacja filmików wszystkich grup. Powrót.Za krótko to trwało. Zdecydowanie za krótko. Pobudka 6:00. Śniadanie 7:30. Wyjazd 8:00. Nikt się nie wyspał. Ostatnia noc rządziła się swoimi prawami. Odsypialiśmy w autokarze i co poniektórzy również w pociągu.
                Pożegnania i uśmiechy. Zapewnienia, że jeszcze się zobaczymy.
                Wjazd na stację 18:50 równał się z ostatecznym zakończeniem przygody w Międzyzdrojach.

Jadzia Pojnar

« Wcześniejsze wpisy